Zamawiasz garnitur i dostajesz jeden. Zamawiasz samochód i dostajesz jeden. Zamawiasz projekt i stawiam na to, że chcesz dostać jeden… jeszcze jeden.
Pokusa jest wielka. Przecież graficy i inni marketingowi wymyślacze siedzą przed komputerami, muzyka sączy się w słuchawkach, dookoła wirują pozytywne emocje, a pomysły same wpadają do głowy.
Może jeszcze jeden pomysł na całą akcję marketingową? Już wysyłam. Inny kolor? Bez problemu. Większa czcionka – za 3 minuty.
Korzystając z usług marketingowych często pojawia się pokusa, żeby firma / agencja / freelancer (niepotrzebne skreślić) zaproponowała więcej opcji, więcej projektów, więcej wersji, więcej propozycji. Czemu to ma służyć?
„Płacę, więc wymagam” mówi klient i … nie ma racji.
Continue reading „Jeszcze jeden czyli co łączy twoją kancelarię, Steve’a Jobsa i Forda”



