Miesiąc: sierpień 2019 | Marketing Prawniczy – portal nowoczesnych prawników i kancelarii

Do Właścicieli i Partnerów: “Najlepsi marketingowcy są wewnątrz kancelarii”

Jeśli miałeś odwagę, żeby zatrudnić marketingowca to musisz znaleźć czas, żeby skorzystać z jego umiejętności. W ostateczności przynajmniej mu nie przeszkadzaj.

Prawnicy w Polsce coraz wyraźniej dostrzegają potrzebę prowadzenia działań marketingowych. Zwolennicy teorii, że marketing jednoznaczny jest z reklamą i przez to jest zabroniony, są już na szczęście w mniejszości.

Wiele kancelarii ma w swoich zespołach osoby, które zajmują się się tworzeniem strategii i prowadzeniem działań marketingowych. Duże kancelarie dysponują całymi działami, które zajmują się tego typu kwestiami. To wzór przejmowany z innych branż oraz bardziej dojrzałych rynków prawniczych. W mojej ocenie to bardzo dobry kierunek.

Marketing specialist, marketing director albo funkcje łączące w sobie elementy marketingu i business development. Nazwy stanowisk są różne w zależności od kancelarii, ale przecież nie to jest najważniejsze.

Osoba zajmująca się marketingiem w kancelarii ma przed sobą ważne zadania i na pewno właściciele czy partnerzy oczekują inicjatywy, kreatywności, “obrotności” oraz osiągania celów, nierzadko także przekładających się bezpośrednio na biznes.

No i co z tego, możesz zapytać?

Zastanów się: po co zatrudniasz marketera?

Przez ostatnie kilka lat miałem okazję rozmawiać z wieloma osobami zajmującymi się marketingiem w kancelariach. Mam tu na myśli zarówno największych graczy obecnych na polskim rynku, tych w środku stawki, jak i tych całkiem małych, ale działających niezwykle dynamicznie.

Motywem, który cały czas pojawia się w tych rozmowach jest brak zaangażowania zespołu kancelarii w prowadzone działania marketingowe. Dotyczy to także właścicieli i partnerów, którzy tę specjalistkę czy specjalistę zatrudnili.

W jednym ze skeczy Kabaretu Dudek pojawia się znamienne pytanie, które pasuje tutaj idealnie: “Gdzie logika?”.

Zatrudniamy kogoś do wykonania określonego zadania. Wyznaczamy mu cel. Ta osoba wychodzi z inicjatywą, proponuje mniej lub bardziej niestandardowe działania, dające szansę zaistnienia w świadomości klientów, umożliwia publikacje medialne. Dwoi i się i troi.

W najlepszej wierze przychodzi do prawników na różnych szczeblach kancelaryjnej hierarchii i to, co słyszy brzmi mniej więcej tak:

  • “nie będę występować w mediach” (chociaż o to zabiegałem);
  • “nie mam czasu” (stała sytuacja przez kilka lat);
  • “inni tak nie robią” (chociaż oczekiwałem kreatywności i chcę się wyróżnić);
  • “zmieniamy wszystkie projekty, bo przestał mi się podobać motyw przewodni” (chociaż wyznaczyłem żelazny termin realizacji, bo jedziemy na konferencję);
  • “nie będziemy inwestować w to narzędzie” (chociaż zatrudniłem cię, bo potrafisz z niego korzystać).

Osoba “od marketingu” nie zawsze może wykonać całą pracę za prawnika. Nie wystąpi w mediach, nie napisze specjalistycznego prawniczego tekstu, nie stanie na scenie branżowej konferencji.

Patrząc tylko na to, co dzieje się na LinkedIn, mam wrażenie, że czasami cel jest taki, żeby taka osoba stała się najbardziej rozpoznawalnym reprezentantem kancelarii wśród potencjalnych klientów. Dlaczego? Bo nikt inny z zespołu nie angażuje się tam. To tylko jeden z przykładów.

Inna powtarzająca się sytuacja to wszechobecna potrzeba kontroli i zatwierdzania. Czasem mam wrażenie, że głównym specjalistą od marketingu w kancelarii jest partner, który nieszczególnie zna się na tym, ale ma silną potrzebę sterowania z tylnego fotela. „Panie Jacku, projekt spełnia nasze oczekiwania, ale teraz muszę przekazać go do akceptacji”. No i na akceptację czekamy nawet kilka tygodni. Ona ostatecznie nadchodzi, ale tak naprawdę to strata czasu po obu stronach, bo wystarczyło dać prawo do podejmowania decyzji. Był w XX wieku pewien ideolog, który twierdził, że: „Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza”. Jak widać w XXI wieku niektórzy trzymają się tego twardo.

Kiedy taka sytuacja wystąpi sporadycznie, można to zrozumieć. Jednak kiedy jest to normą to wyobrażam sobie, że specjalistce albo specjaliście zajmującemu się marketingiem w kancelarii ręce mogą opaść z hukiem.

Osoby te chcą się wykazać, zrealizować projekt i osiągnąć oczekiwany rezultat. To co dostają ociera się czasem o brak szacunku, o ile nie gorzej.
Z czysto biznesowego punktu widzenia wydaje mi się, że to także strata pieniędzy, ale to przecież nie moja sprawa.

Efekt często jest taki, że motywacja i kreatywność marketingowców w kancelariach drastycznie spada. Widząc taki obrót sprawy osoby zarządzające czy właściciele nie identyfikują problemu tylko myślą sobie: “siedzi i się nudzi, to znajdziemy jej / jemu inne zadania”. Często zdarza się, że zamiast realizować śmiałe projekty, osoba taka jest kierowana do wykonywania zadań administracyjnych, którymi nigdy nie chciała się zajmować.

Po obu stronach pojawia się rozczarowanie. Marketer jest sfrustrowany. Właściciel szuka pomocy z zewnątrz. Gdy taka pomoc nadejdzie marketer może poczuć się niepotrzebny albo zagrożony.
Dalszy rozwój wypadków to już tylko relacyjna równia pochyła.

Korzystaj najpierw z pomocy specjalisty, którego masz na miejscu

O ile lepiej byłby, gdyby kancelarie korzystały z niesamowitego potencjału ludzi, których zatrudniają i którzy chcą realizować ciekawe projekty. Nawet jeśli potrzebna jest pomoc zewnętrznego doradcy czy agencji, taka kreatywna i zmotywowana osoba może kierować tym projektem w imieniu kancelarii i dodawać wartość w postaci znajomości firmy i zespołu. Dodatkowo będzie czerpać z tego olbrzymią satysfakcję.

Nie zawsze dział marketingu w kancelarii zrealizuje wszystkie działania we własnym zakresie. Czasem chodzi o kilka dodatkowych pomysłów, czasem to kwestia projektów graficznych, programowania albo napisania tekstów. To jest ok.

Na co dzień pracujemy z wewnętrznymi działami marketingu w kancelariach. Jeśli te osoby mają silną pozycję w zespole i mają zielone światło od właścicieli to współpraca układa się bardzo dobrze. Z punktu widzenia agencji marketingowej obecnej na rynku prawniczym od kilku lat widzę, że realizowanie projektów z kancelariami, które tak podchodzą do marketingu jest po prostu przyjemniejsze i daje lepsze efekty.

Jeśli jesteś właścicielem kancelarii albo jednym z partnerów i doczytałaś/doczytałeś do tego miejsca – zastanów się czy dostatecznie wykorzystujesz potencjał ludzi, którzy są w twoim zespole i świetnie znają kancelarię.

Jeśli zajmujesz się marketingiem, pracując w kancelarii i spotykasz się z podobnymi sytuacjami – mam nadzieję, że przy kolejnym projekcie będzie lepiej. Może czasem wystarczy zmienić sposób prezentowania projektów i podać inne uzasadnienie dla wypracowanych pomysłów. Warto próbować!

Jeśli zajmujesz się marketingiem w kancelarii i nie masz takich problemów – korzystaj, bo nie zawsze jest tak różowo!

Employee Advocacy w marketingu kancelarii

Aktywnie działasz marketingowo? Twoja kancelaria jest obecna na Facebooku, LinkedIn, a może nawet na Instagramie? Jeśli tak, warto zainteresować się Employee Advocacy. Być może dział marketingu w Twojej kancelarii już istnieje, ale jeszcze o tym nie wiesz. 

Employee Advocacy, a Employer Branding

Employee Advocacy definiuje się jako promocję marki przez pracowników, w szczególności w mediach społecznościowych. To coś odrobinę innego niż Employer Branding, bo głównymi promotorami marki – swoistymi micro-influencerami – są tu pracownicy. W skrócie, można powiedzieć, że Employee Advocacy to Employer Branding oparty o Personal Branding. Marki osobiste poszczególnych pracowników pracują na wizerunek firmy.

Trend na Employee Advocacy wybuchł w ubiegłym roku i wszystko wskazuje na to, że ma się bardzo dobrze. Stał się wręcz elementem kultury wielu dużych organizacji. Szczególnie prężnie rozwija się na LinkedIn. Pewnie zauważyłeś, że Twoi znajomi, a przynajmniej jakaś część z nich, chętnie udostępniają informacje z życia firm, w których pracują. Nawet działania tak subtelne jest udostępnienie informacji o nowym pracowniku z dopiskiem Witamy na pokładzie jest już działaniem w ramach Employee Advocacy.

Employee Advocacy w kancelarii – czy warto?

Realizowany regularnie i z pomysłem Employee Advocacy może być świetnym elementem strategii marketingowej kancelarii. Dlaczego?

  • Większa naturalność. Posty dodawane przez ludzi są odbierane jako znacznie bardziej naturalne niż te dodawane przez marki. Zupełnie inne wrażenie pozostawia post mówiący o najnowszej wygranej sprawie dodany przez dumnych pracowników, a zupełnie inne – udostępniony przez samą kancelarię. Ludzie chętniej wchodzą w interakcje z innymi ludźmi niż z markami. Są więc większe szanse na to, że pogratulują, zostawią komentarz lub puszczą post dalej. Social Media Today podaje, że treści dodawane i tworzone przez pracowników generują aż 8 razy większe zaangażowanie niż informacje zamieszczane przez marki!
  • Relacja win-win. Dzięki polityce Employee Advocacy zyskuje nie tylko kancelaria. Zyskuje również pracownik, ponieważ budując markę kancelarii, buduje również swoją własną. Pisząc artykuły lub posty pod własnym nazwiskiem pracownik rozwija się, a dzięki wykorzystaniu marki kancelarii może dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Pracodawcy nie powinni obawiać się silnych marek osobistych prawników. Ostatecznie przecież grają do jednej bramki.
  • Korzyści wizerunkowe. Rynek prawniczy pozornie zdaje się być przepełniony specjalistami, tymczasem wiele dużych kancelarii ma problemy ze znalezieniem odpowiednich ekspertów. Pomocny może być Employee Advocacy. Inni prawnicy, widząc, że koledzy po fachu są zadowoleni z pracy dużo chętniej dołączą do zespołu. To obszar, w którym Employee Advocacy mocno krzyżuje się z Employer Brandingiem.

Employee Advocacy – przykłady konkretnych działań

Employee Advocacy to oczywiście nie tylko udostępnianie postów z profilu kancelarii na swoim własnym. To również szereg innych, znacznie bardziej angażujących, ale równocześnie bardziej skutecznych działań. Poniżej kilka przykładów.

  • Blog lub baza wiedzy tworzona przez pracowników.
  • Kampanie edukacyjne prowadzone przez pracowników pod marką kancelarii. Wtorki z PZP? Biznesowe środy? Czemu nie!
  • Video content z udziałem prawników.
  • Wsparcie pracowników w procesach rekrutacyjnych kancelarii.
  • Publikacja zdjęć i wydarzeń z życia kancelarii na profilach osobistych.

Działań może być znacznie więcej. Tak naprawdę ogranicza Cię jedynie Twoja kreatywność… i ewentualnie zasady etyki zawodowej.

Najważniejszy jest człowiek – nie zaszkodzi także dobry przykład

Trend na Employee Advocacy to jeden z najciekawszych trendów marketingowych. Wyróżnia go przede wszystkim to, że w centrum stawia człowieka – pracownika. Określany jest również jako H2H – Human to Human Marketing. Liczą się chęci pracownika, jego opinie i jego działania. Kluczową rolę odgrywa człowiek wyjęty ze środka organizacji, a nie zewnętrzny dział marketingu.

Niezbędne dla skutecznego wdrożenia Employee Advocacy w kancelarii są entuzjazm pracowników i ich zaangażowanie. Jeśli pracownicy odmawiają się działań w ramach Employee Advocacy to dla pracodawcy sygnał, że być może nie wszystko jest w porządku. Ostatecznie przecież każdy, kto jest zadowolony ze swojej pracy, nie powinien czuć się skrępowany udostępniając post, oznaczając kancelarię na swoich profilach osobistych czy pisząc artykuł pod marką kancelarii.

Na początek warto więc dać pracownikom dobry przykład – poprzez aktywne działanie w social mediach, otwartość na dyskusje i nowe pomysły i promowanie osiągnięć osobistych pracowników na profilach firmowych. Nie można również zapomnieć o nagradzaniu zaangażowanych pracowników.

Pracownicy mogą być najlepszymi ambasadorami Twojej kancelarii. Warto w strategii uwzględnić  – chociażby na próbę – działania poszczególnych prawników. Rezultaty mogą być zaskakujące.

Chcesz być z nami
na bieżąco?
Zapisz się do newslettera