Miesiąc: wrzesień 2023 | Marketing Prawniczy – portal nowoczesnych prawników i kancelarii

Lista przebojów nieskutecznego Employer Brandingu.

Poniższy artykuł pochodzi z dziewiątego numeru wyjątkowego Magazynu branży prawnej – Magazynu Prawniczego. Jeśli chcesz przeczytać więcej eksperckich artykułów kierowanych do kancelarii…

SPRAWDŹ NAJNOWSZY NUMER MAGAZYNU LUB ZAMÓW PRENUMERATĘ!

***

Jeśli czytałeś poprzedni numer naszego Magazynu, wiesz już, że budowanie wizerunku pracodawcy to temat, którym zdecydowanie warto się zainteresować. Jeśli nie czytałeś – cóż, taka informacja pewnie i tak dotarła już do Ciebie innymi kanałami. Przedstawiam 5 błędów, które możesz napotkać na swojej drodze, realizując postanowienie o wdrożeniu Employer Brandingu. Zamieszczam też kilka podpowiedzi, dzięki którym skutecznie ich unikniesz. 

 

1. Fal, nie ma fal – no EB at all

Opór. Niektórym przedsiębiorcom wydaje się, że Employer Branding to nowoczesny wymysł, który ich nie dotyczy. Bo prowadzą niewielkie firmy, a nie oddziały międzynarodowych korporacji. Bo ogłaszają nabór „pocztą pantoflową” i nie mają budżetów na duże kampanie rekrutacyjne. To nie tak. Jeśli zatrudniasz ludzi, to jesteś pracodawcą i masz w związku z tym taką, a nie inną reputację – czy tego chcesz, czy nie. Od Ciebie zależy, czy i w jakim stopniu zechcesz budować ją ŚWIADOMIE.

Wskazówka: 

Zacznij od małych kroków i usprawnień. Przyjrzyj się temu, co robisz jako pracodawca i zastanów się, jak możesz robić to lepiej. Przeprowadź audyt swojej marki jako pracodawcy. Możesz wykorzystać do tego narzędzia takie jak ankiety, wywiady, grupy fokusowe i inne – najlepiej zebrać dane z kilku źródeł. Skup się na jednym z najbardziej istotnych dla Ciebie obszarów: komunikacja z obecnymi pracownikami, system motywacyjny, rekrutacja i wdrożenie pracowników, a może szkolenia i rozwój? Dowiedz się, jak pod tym kątem pozycjonowana jest Twoja firma i postaraj się, aby stała się jeszcze lepszym miejscem pracy. 

 

 

2. Tańcząc w ciemnościach – brak strategicznego podejścia

Chaos. Kolejnym z grzechów pracodawców jest inwestowanie sił i środków w Employer Branding ad hoc, kiedy nie idzie za tym przemyślana strategia działania. Mając dobrze zdiagnozowaną sytuację aktualną i wiedząc, jak jest, trzeba zastanowić się, jak być ma. Zanim więc zaczniesz budować zakładkę Kariera na stronie WWW (bo wiadomo, że mieć ją warto), zrób krok wstecz. Pomyśl, co dokładnie i komu chcesz na niej zakomunikować.

Wskazówka: 

Wyznacz konkretne i realne cele, które chcesz osiągnąć jako pracodawca. Czy jest to zwiększenie odzewu na ogłoszenia, czy raczej zmniejszenie fluktuacji? O jakich konkretnie liczbach myślisz, mówiąc „mniej” i „więcej”? Monitoruj konkurencję, która zdaje się lepiej sobie radzić w interesującym Cię obszarze. Wyznacz sobie benchmarki. Co możesz zrobić, aby kandydaci wybierali Twoje, a nie inne miejsce pracy? Co sprawia, że Twoi ludzie przechodzą do tych, a nie innych organizacji i co możesz zrobić, aby ich zatrzymać?

 

 

3. Trójkąty i kwadraty – niejasny lub niewiarygodny przekaz

Niespójność. Każda firma ma coś, co ułatwia określonej grupie odbiorców podjęcie decyzji o rozpoczęciu pracy w danym miejscu. Nierozpoznanie tego „magnesu”, lub – co gorsza – fałszywe jego kreowanie, może bardzo negatywnie odbić się na wizerunku pracodawcy. Jeśli zarobki w Twoim przedsiębiorstwie kształtują się na poziomie średniej krajowej, nie akcentuj „atrakcyjnego wynagrodzenia” w ogłoszeniu o pracę. Jeśli struktura jest płaska, nie pisz o możliwościach awansu. Poznaj to, co ceni się w zatrudnionym przez Ciebie zespole i przyciągaj kolejne osoby o podobnym systemie wartości – unikniesz rozczarowań i zbudujesz większe zaangażowanie. 

Wskazówka: 

Zidentyfikuj Employer Value Proposition – mocne strony Twojej organizacji, które stanowią o jej wyjątkowości. Zadaj sobie pytania:

 

  • Jaka jest moja firma?
  • W co wierzę, jakie są moje wartości?
  • Czego nigdy nie zrobię? Jaki nigdy nie będę?
  • Jak mnie widzą inni?
  • Jak chcę być odbierany? 

Kiedy odkryjesz już swoje EVP – wartości, które chcesz komunikować i za pomocą których chcesz przyciągać nowych pracowników, a także angażować obecnych – zwróć uwagę na to, jak korespondują one z innymi działaniami wizerunkowymi firmy. Co mówi marka Twojego produktu lub usługi? Jakie marki osobiste prezentują poszczególni specjaliści? To wszystko musi być spójne –  inaczej narazi Cię na krytykę i oskarżenie o nieszczerość. Utwórz kreację, która oparta jest na prawdziwych filarach. Inaczej obróci się przeciwko Tobie. Na wszelkie przejawy fałszu szczególnie wyczuleni są młodzi ludzie (Gen Z), których udział w rynku pracy jest coraz większy. 

Niedawno, podczas wiosennych wichur przetaczających się przez Polskę, Inpost wysłał do swoich klientów SMS-y o treści: Alert RCB? Spokojnie, paczka zaczeka. Zostań w domu, a jeśli musisz wyjść na zewnątrz – uważaj na porywisty wiatr. Przedłużamy czas na odbiór Twojej paczki o dodatkowe 48 h. Odbierz ją, kiedy pogoda się poprawi​​. Akcja została bardzo pozytywnie odebrana i komentowana w kanałach społecznościowych – do czasu, aż zaczęli odnosić się do niej pracownicy firmy. Szkoda, że my musimy pracować w tych warunkach. Dba się o klienta, o pracownika niekoniecznie! – mniej więcej takie słowa wybrzmiewały z publikowanych przez pracowników wypowiedzi, kładąc cień na skądinąd godnej pochwały akcji.

 

 

4. Nie mam dla Ciebie miłości – działania tylko na zewnątrz

Niedocenianie. Przewinienie dobrze znane z rynku usług telekomunikacyjnych. Każdy chyba zna to uczucie rozczarowania, gdy lepsze warunki umowy proponuje się nowym klientom, a nie tym lojalnym od wielu lat. W źle ujętym Employer Brandingu czasem pojawia się podobny mechanizm. Ma miejsce, kiedy całe wysiłki skoncentrowane są na przyciągnięciu do firmy nowych osób – a te, które pracują na sukces organizacji od wielu lat, są coraz mniej widoczne i coraz mniej doceniane. To poważny błąd, ponieważ środowisko pracy, w którym docenia się zespół, jest jedną z najważniejszych cech dobrej marki pracodawcy. Działania skierowane do wewnątrz są ważne z kilku powodów. Najważniejsze z nich to ograniczenia fluktuacji i kwestia spójności, o której pisałam w poprzednim podpunkcie – wszelka „kreacja na siłę” to bańka, którą z hukiem przekłuje pierwsza lepsza afera w social mediach, rozpętana przez sfrustrowanych pracowników. 

Wskazówka: 

Employer Branding zaczyna się od środka. Ważne jest usprawnianie wewnętrznej komunikacji, słuchanie pracowników i tworzenie środowiska pracy, w którym mają szansę rozwijać się oddolne inicjatywy. Uczciwe rozpoznanie klimatu organizacyjnego i kreowanie go na miarę potrzeb może sprawić, że działania wizerunkowe podejmowane na zewnątrz, nie tylko nie będą sabotowane przez zespół, ale wręcz przez niego zasilane. Tym samym pracownicy będą skutecznymi ambasadorami naszej marki. To szczególnie ważne wobec przewidywań, jakie obserwuje się wobec Employer Brandingu. Rynek się zmienia, kryzys gospodarczy postępuje. Za jakiś czas wiele firm może ograniczać wydatki związane z marketingiem rekrutacyjnym. Silne relacje z zatrudnionymi już pracownikami mogą być wówczas szczególnie cennym kapitałem. 

 

5. Mam za mało czasu – brak zespołu projektowego

Rozproszenie. Ostatni z przebojów nieskutecznego Employer Brandingu należy do praktyki, zgodnie z którą nie wyznacza się zasobów dedykowanych dla tego ważnego obszaru. Najbardziej kreatywna strategia budowania wizerunku pracodawcy, ani najprecyzyjniej stworzony harmonogram działań, nie doprowadzą do oczekiwanych efektów, jeśli nad ich realizacją nie będzie czuwać odpowiedni człowiek, a raczej: grupa ludzi. Inaczej zawsze będzie to temat wpychany między inne obowiązki – z jednej strony ciekawy, z drugiej – raczej ciężki do pogodzenia z innymi zadaniami o pozornie wyższym priorytecie. 

Wskazówka:

Przemyśl i wskaż, kto z Twojej organizacji będzie czuwać nad działaniami z obszaru Employer Brandingu. To może być ktoś z wewnątrz lub z zewnątrz firmy – specjalista ds. HR, osoba odpowiadająca za marketing, zewnętrzny konsultant lub cała agencja kreatywna. Ważne, aby wskazany kierownik projektu nie był sam. Będzie on potrzebować całego zespołu: kogoś, kto wesprze działania w mediach społecznościowych, grafika, copywritera, programisty i wielu innych. Ostatecznie w działania Employer Brandingowe zaangażować powinni się wszyscy pracownicy, łącznie z właścicielami firmy – najlepiej zacząć właśnie od nich.

 

Czego warto posłuchać?

Jeśli wiesz już, jakie pułapki trzeba omijać, rozpoczynając przygodę ze świadomym budowaniem wizerunku pracodawcy, jesteś kilka kroków bliżej do sukcesu. Nie każdy musi być gwiazdą Employer Brandingu. Nie każdy musi tworzyć kampanie, o których huczy Internet. Nie wszystkie kreacje wizerunku pracodawcy staną się przebojem, który nucić będą najlepsi poszukujący zatrudnienia specjaliści. Tym, co możesz zrobić, jest dobranie takiej wizerunkowej playlisty spośród dostępnych Twojej firmie utworów, która nastroi Ciebie i innych do efektywnej i przyjemnej pracy. 

 

Sprawdź playlistę – EB inspirację, która powstała razem z tym artykułem: https://open.spotify.com/playlist/6txNTXZzcsda60c6uX3IkS?si=ZMy3V91PSUuZdR98zC1JAQ

Czy prawnikowi wypada przyjechać rowerem na biznesowe spotkanie?

Poniższy artykuł pochodzi z dziewiątego numeru wyjątkowego Magazynu branży prawnej – Magazynu Prawniczego. Jeśli chcesz przeczytać więcej eksperckich artykułów kierowanych do kancelarii…

SPRAWDŹ NAJNOWSZY NUMER MAGAZYNU LUB ZAMÓW PRENUMERATĘ!

***

Przejście w tryb spotkań wirtualnych bardzo ułatwiło nam szybki kontakt z klientem. Mimo to większość z nas tęskni za dobrą kawą i rozmowami twarzą w twarz. Czy kiedyś powrócimy do starych nawyków? A może postcovidowy świat będzie już zawsze wyglądał zupełnie inaczej? Lecz zanim o tym…

…najpierw cofnijmy się do 1995 roku. Mecenas Kowalski jedzie na spotkanie z ważnym klientem, prezesem firmy Budowlanex do podwarszawskiego Konstancina. To ten dzień, w którym ma podpisać strategiczny kontrakt na stałą obsługę. Prawnik siedzi więc w pożyczonym od teścia mercedesie. Koszula lepi mu się do pleców, a kropla potu płynie po jego skroni. 

  • Ważny dzień! –  przebąkuje. Nie zarysowałem teściowi auta, pierwszy sukces za mną.

Mec. Kowalski dobrze wie, że to, czym przyjedzie na spotkanie, odegra kluczową rolę w negocjacjach. Liczy się tylko sukces. To słowo otwiera drzwi do wszystkich salonów. Nie ważne, czy go odnieśliśmy – ważne, aby wyglądać na człowieka sukcesu. Mecenas wziął sobie to dawno do serca, więc parkuje pożyczonego mercedesa pod złotą bramą jednej z podwarszawskich willi. Po godzinie wraca do auta. Zdejmuje mokrą marynarkę, zamyka drzwi i wydaje z siebie okrzyk radości:

  • Mam to! 

A teraz przestawmy kalendarze na rok 2024. Centrum Warszawy. Młody prawnik jedzie w kierunku szklanego wieżowca na spotkanie z klientem. Nie stoi w korku, swobodnie mija zniecierpliwionych kierowców. W słuchawkach przygrywa mu utwór Take on me, kultowego zespołu A-ha. Szlagierowy refren brutalnie przerywa dźwięk dzwonka telefonu. Klik. Odbiera.

  • Mecenas Sosik, w czym mogę pomóc? – mówi. Dzień dobry. Jasne. Jadę rowerem Aleją Niepodległości, będę za 5 minut. Świetnie. Do zobaczenia.

Prawnik przypina rower do stojaka i po chwili znika za szklanymi drzwiami futurystycznego lobby. 

  • Klient prowadzi firmę z branży nowych technologii, a więc każda minuta jest na wagę bitcoina – myśli Sosik.

Mija godzina. Mecenas podaje klientowi rękę i chwyta kask. Prowokuje to do small talku na sam koniec wizyty:

  • Biega Pan? Triathlon? Super. Ja też kiedyś pływałem. Rower to zdrowie. Szerokiej drogi, życzę miłego dnia – słyszy młody prawnik, zanim opuści biuro. 

Po wyczerpującym, ale pomyślnym spotkaniu, mec. Sosik wychodzi z podpisanym wielomilionowym kontraktem. Wsiada na rower. Wybiera numer do żony i krzyczy uradowany:

  •  Mam to!

Ale zaraz, zaraz jak to? 

Czy luksusowy samochód już nikomu nie imponuje? Niewykluczone, że nadal imponuje. Faktem jest jednak, że wśród wielu ogólnodostępnych dóbr, nawet najlepszy samochód łatwo przeoczyć. Zresztą uwagę klienta, który teoretycznie mógłby podziwiać cztery kółka swojego mecenasa, przyciągają powiadomienia o mailach. Nawet jeśli klient podszedłby do okna, to z 14. piętra śródmiejskiego wieżowca, dostrzegłby niewiele. W miejskim organizmie nie sposób skupić się na szczegółach. Bodźce z telebimów i ekranów odwodzą nas od detali drogich zegarków, skórzanych butów, czy dobrze skrojonych garniturów. Zamiast samochodu, klient na wejściu docenia wartości takie jak punktualność, czy kultura osobista. 

A dziś?

Przenieśmy się do teraźniejszości. Jest takie słynne zdjęcie, na którym zestawiono obok siebie parking urzędu miasta w jednym z krajów byłego związku radzieckiego i parking w duńskiej Kopenhadze. Na pierwszym parkingu stoją same luksusowe SUVy, na drugim w widać jedynie setki rowerów. Pierwsza myśl jest taka: Urzędnicy w Kopenhadze są tak słabo opłacani, że prawdopodobnie nie stać ich na samochód. Nic bardziej mylnego. Duńczycy po prostu nie widzą korzyści z chwalenia się przed światem swoim dorobkiem. W niczym im to nie pomaga, a dojazd do pracy w SUVie mógłby stać się dla nich koszmarem. Samochody w Kopenhadze są wręcz dyskryminowane na rzecz rowerów. Nie ma dla nich miejsca. Ciężko w tym egalitarnym świecie odróżnić prezesa prominentnego start up’u od studenta pędzącego na wykład.

Czy prawnikom więc wypada przyjechać na spotkanie rowerem? Wypada, ale mentalnie wciąż się tego obawiają. Poza tym – jak to rowerem? Taki spocony do pracy, na spotkanie? Słyszę to często. Sam jeżdżę do pracy rowerem od ponad 10 lat i wiem, że miałem podobne wątpliwości. Choć w biurze mamy prysznic, to cała ta logistyka związana z ubiorem mnie przerażała. Dziś już jestem spokojny. Jeśli wyjadę odpowiednio wcześniej, to nie uronię ani jednej kropli. Spokojna jazda rowerem to nie sprint. Co więcej, zauważyłem, że moja koszula jest bardziej pomięta po wyjściu z samochodu, niż po zejściu z roweru.

Pomyśl, co Ty cenisz 

Na koniec chciałbym sprowokować Cię do zastanowienia się, co w dzisiejszych czasach jest naprawdę na wagę złota. Prestiż, czy dodatkowy czas, który możemy poświęcić klientowi lub bliskim, wracając wcześniej do domu. Skoro dziś tak łatwo można wziąć rzeczy na kredyt, to czas i zdrowie mają jeszcze większy, bezcenny wymiar.

MPP#096 Adwokatka o dwóch twarzach – Elżbieta Niezgódka

Biznes otwarty na początku pandemii, wąska specjalizacja, ciekawy pomysł na budowanie marki osobistej i ogromna konsekwencja. To wszystko z uśmiechem, choć łatwo nie było. Ta rozmowa to studnia inspiracji 👇

Listen to „MPP#096 Adwokatka o dwóch twarzach – Elżbieta Niezgódka” on Spreaker.

Moim gościnią w 96. odcinku podcastu “Marketing prawniczy w praktyce” jest Elżbieta Niezgódka – adwokatka i założycielka kancelarii Women Labour Matters.
Rozmawiamy m.in. o:
💡 otwarciu kancelarii na początku pandemii i tym dlaczego był to moment idealny i najgorszy jednocześnie,
💡 rozdzielaniu pro bono od komercyjnej,
💡 klientach spoza grupy docelowej,
💡 Pani Matyldzie i Panu Romanie,
💡 brandingu fotograficznym,
💡 sposobach Elżbiety na tworzenie treści,
💡 przemyślanym i analitycznym podejściu do marketingu,
💡 efektach wyróżnienia przyznanego przez Forbes Women.
Jeśli rozwijanie marki osobistej interesuje cię tak samo jak rozwijanie biznesu prawniczego to ta rozmowa jest dla ciebie.
Jeśli zastanawiasz się jak Elżbieta doszła do blisko 34.000 obserwujących na LinkedIn to także znajdziesz kilka wskazówek.
Zapraszam do 🎧 słuchania, ✒️ komentowania i 🚀 udostępniania.
KOMENTARZE I OCENY
Będę bardzo wdzięczny za każdą ocenę i komentarz tutaj albo w mediach społecznościowych. Dzięki temu podcast dociera do kolejnych osób, które tworzą rynek prawniczy w Polsce.

LINKI

RABATY, ZNIŻKI, KODY 😉

Przypominam o zniżkach, które przygotowaliśmy dla słuchaczy podcastu. Kod “podcast” jest uniwersalny i daje 10% zniżki na:

MPP#095 Własna kancelaria po prokuraturze – Michał Szałas

Niektórym trudne wydaje się przejście z jednej kancelarii do drugiej. Zatem co można powiedzieć odejściu z prokuratury po 8 latach i założeniu własnej kancelarii adwokackiej? 👇

Listen to „MPP#095 Własna kancelaria po prokuraturze – Michał Szałas” on Spreaker.

Moim gościem w 95. odcinku podcastu “Marketing prawniczy w praktyce” jest Michał Szałas – adwokat, założyciel kancelarii Szałas Legal i … były prokurator.
Rozmawiamy m.in. o tym:
💡 jak wyglądała droga Michała od prokuratora do adwokata?
💡 dlaczego przeszedł na „drugą stronę”?
💡 jak Michał przygotowywał się do otwarcia kancelarii? (klienci, oferta, komunikacja, technologia, marketing)?
💡 czego nie uwzględnił przed startem?
💡 jak prowadzić marketing w prawie karnym?
Jeśli masz doświadczenie i jednocześnie myślisz o stworzeniu własnej kancelarii to ta rozmowa jest dla ciebie. Jeśli zastanawiasz się jak wygląda przejście z jednego zawodu do drugiego, to na pewno znajdziesz tu dużo interesujących wątków.
Zapraszam do 🎧 słuchania, ✒️ komentowania i 🚀 udostępniania.
KOMENTARZE I OCENY
Będę bardzo wdzięczny za każdą ocenę i komentarz tutaj albo w mediach społecznościowych. Dzięki temu podcast dociera do kolejnych osób, które tworzą rynek prawniczy w Polsce.
LINKI

RABATY, ZNIŻKI, KODY 🙂

Przypominam o zniżkach, które przygotowaliśmy dla słuchaczy podcastu. Kod “podcast” jest uniwersalny i daje 10% zniżki na:

Patrząc na kota, przymruż oczy

Poniższy artykuł pochodzi z dziewiątego numeru wyjątkowego Magazynu branży prawnej – Magazynu Prawniczego. Jeśli chcesz przeczytać więcej eksperckich artykułów kierowanych do kancelarii…

SPRAWDŹ NAJNOWSZY NUMER MAGAZYNU LUB ZAMÓW PRENUMERATĘ!

***

Warunki ostatnich 2 lat bardzo mocno zmodyfikowały nasz styl życia. Długie siedzenie w domu pozwoliło na niecodzienną dawkę społecznego rozluźnienia, szczególnie podczas spotkań online. Na ważny call z Klientem zakładamy wyprasowaną koszulę i spodnie od dresu z plamą po sosie pomidorowym, a dziecko przebiegające za naszymi plecami w kamerze traktujemy jako codzienny element pracy. 

Rozbiegany wzrok możemy wytłumaczyć czytaniem notatek. Przecież nikt nie zauważy, że sięgamy po telefon, żeby zobaczyć nowe zdjęcie koleżanki podczas urlopu na Dominikanie. Ba! Ostatecznie możemy w ogóle wyłączyć kamerę i zająć się lunchem, uważnie słuchając naszego rozmówcy.

Tymczasem covidowe obostrzenia powoli dogasają, ustępując postpandemicznej rzeczywistości. Nowa normalność coraz mocniej przypomina życie sprzed serii lockdownów. Może jest jeszcze doprawiona podejrzliwością wobec kaszlącego kolegi z biurka obok, może jej zakamarki szczelnie wypełnia żel antybakteryjny. Niezaprzeczalnie jednak człowiek to zwierzę stadne i do kontaktu fizycznego dąży. Klienci zapraszają nas na spotkanie do biura, bo czas poznać się „na nowo”. Rezygnujemy z konferencji online, bo networking na żywo ma dla nas większą wartość. Organizujemy pracownicze statusy w biurze, chociaż raz w tygodniu. Po prostu umawiamy się, spotykamy się, wychodzimy z domu… 

… ale wtedy widzą nas ludzie. Nie ukryjemy się za wyłączoną kamerą, a każda nasza wypowiedź zostanie zweryfikowana w oparciu o gesty, postawę i ton głosu. Będziemy odpowiedzialni nie tylko za słowa, ale również za nasz body language. To, co dało się przypudrować online, będzie teraz widoczne jak na otwartej dłoni. W badaniach z 1967 r. znany psycholog behawioralny, dr Albert Mehrabian, opracował zasadę 7-38-55,, która ujawniła, że ​​tylko siedem procent całej komunikacji odbywa się za pomocą środków werbalnych. Komunikacja niewerbalna, czyli ton głosu i mowa ciała, stanowią według doktora Mehrabiana odpowiednio 38 procent i 55 procent. To całkiem sporo. Może warto odkurzyć kilka podstawowych reguł mowy ciała?

POSTAWA 

Jeśli czujesz się niepewnie, trzymaj się jedynej słusznej zasady, czyli neutralności. Postawa neutralna jest bardzo symetryczna – to ręce po bokach lub pośrodku ciała, głowa nad ramionami, biodra nad stopami. Przenoszenie całego ciężaru na jedną nogę, a co za tym idzie, zaburzenie harmonii, może zostać odebrane jako przejaw rozluźnienia. 

Brzmi dobrze? Oczywiście, ale w sytuacji nieformalnej. Podczas spotkania biznesowego Twój rozmówca oczekuje, że będziesz skupiony na jego słowach, a zbyt odprężona sylwetka może zaburzyć odbiór Twoich intencji. To nie znaczy jednak, że powinniśmy schować w garniturze kij podtrzymujący kręgosłup i przestać oddychać. Nic kosztem naszego człowieczeństwa. Kiedy się denerwujemy, mamy tendencję do spłycania oddechu i „robotyzowania” ruchów. To z kolei może zostać odebrane jako ukrywanie informacji lub stosunku do naszego rozmówcy i zestresować również jego. Pewnie wiesz, co chcę powiedzieć. Aurea mediocritas.

PRZESTRZEŃ

 Ludzie, którzy są liderami (lub przynajmniej tak myślą), podświadomie zajmują więcej fizycznej przestrzeni. Są wyprostowani, ściągają łopatki, rozkładają szeroko ręce. Wertykalnie i horyzontalnie tworzą ciałem podłużne linie. Wysoka, otwarta postawa komunikuje siłę, pewność siebie i wiarygodność. 

Aby zwiększyć powierzchnię i stabilność całego ciała, ustaw stopy na szerokość barków. Podczas mówienia poruszaj się w obrębie 2-3 kroków, aby zawładnąć większą przestrzenią. To samo dotyczy siedzenia. Usiądź prosto i „poszerz” swoją strefę – połóż łokcie na podłokietnikach i rozłóż materiały do ​​pracy. Przechylanie głowy oznacza uległość i niepewność, więc trzymaj głowę prosto. Pamiętaj jednak, że trzymanie wysoko podbródka uznawane jest za arogancję, dlatego, słuchając klientów trzymaj głowę prosto, ale opuść podbródek, aby wyrazić zaangażowanie.

RUCH

Większość z nas myśli, że słownik mowy ciała ma w małym palcu. Nawet dziecko wie, że ręce skrzyżowane na klatce piersiowej to oznaka nieprzystępności i zdenerwowania. Skrzyżowane ręce to jednak tylko poza. Przecież nie stoimy bez ruchu przez całą konwersację z drugim człowiekiem. 

Zasadniczo, zamiast czytać czyjeś statyczne pozy, powinniśmy zwracać uwagę na to, jak się porusza. Podobnie jak przy postawie, wskazane są neutralne gesty. Nazywa się je „średnimi” gestami , czyli takimi, które mają miejsce na wysokości brzucha. Gesty wykonywane na wysokości klatki piersiowej są uznawane za emocjonalne, a te powyżej głowy za agresywne i narzucające dominację. Można po nie sięgnąć, jeśli chcemy podkreślić istotność wypowiadanej przez nas informacji, jednak warto dbać o to, by były używane oszczędnie. Gesty powinny być też otwarte. Obejmują one otwarte dłonie i ramiona, skierowane do rozmówcy lub publiczności.

Szczególną uwagę warto zwrócić na znany, aczkolwiek w ostatnim czasie bardzo zaniedbany gest – podanie dłoni na przywitanie. Sam gest na przestrzeni wieków miał same pozytywne konotacje. Był symbolem zawarcia umowy handlowej, czyli korzystnego finału długich rozmów. W ten sposób ludzie pokazywali sobie nawzajem, że nie mają w dłoniach żadnej broni, więc witają się w przyjaznych stosunkach. Istotna jest siła uścisku – nie chodzi o to, żeby złamać drugiej osobie rękę, ale uścisk powinien być zdecydowany i serdeczny. Uścisk dłoni à la martwa ryba może wpłynąć na podejście naszego rozmówcy już od samego początku spotkania.

 Ja wiem. Pandemia, zarazki, choroby. Przed pandemią jednak dawaliśmy sobie radę, nie zastanawiając się 3 razy, czy nasz rozmówca umył dłonie po wyjściu z toalety. Po prostu mężnie wyciągaliśmy dłoń do każdego. Po uścisku dłoni zawsze możemy dyskretnie użyć żelu antybakteryjnego, a wrażenie solidnego i otwartego człowieka przy pierwszym kontakcie na pewno nam zaprocentuje.

MIMIKA

Mimika twarzy jest najbardziej przekonującym ze wszystkich elementów komunikacji niewerbalnej. Ważne jest, aby się uśmiechać, ale lekko. W tym temacie nie różnimy się wiele od zwierząt. Spróbuj uśmiechnąć się szeroko, pokazując wszystkie zęby do dzikiego zwierzęcia. Po jego reakcji zorientujesz się, że popełniłeś błąd. Z pewnością widziałeś kiedyś walczące koty, na chwilę przed tym jak rzuciły się sobie do gardeł. Zwierzę pokazujące odsłonięte kły daje otwarcie znać, że zamierza nas zaatakować. Jeśli zastanawiałeś się, dlaczego czułeś niepokój za każdym razem, kiedy współpracownik bezzasadnie zaprezentował Ci pełne uzębienie, już wiesz dlaczego. 

Tak samo jak uśmiech, ważny jest kontakt wzrokowy. Oczy uciekające w bok sugerują ukrywanie informacji, a nawet mogą zostać uznane za sygnał, że mówisz zamierzone kłamstwo. Nie warto jednak wpatrywać się w rozmówcę cały czas. Tu znów z pomocą przychodzi nam świat zwierząt. Szeroko otwarte oczy wpatrzone w przeciwnika to jawnie rzucone wyzwanie, które kończy się zazwyczaj krwawo. Jeśli czujesz, że przesadziłeś z intensywnością spojrzenia, przymruż lekko oczy – to działa, i na koty i na ludzi. 

NAJWAŻNIEJSZA ZASADA NA KONIEC

Nie martw się. Po prostu. Nie martw się, że czegoś nie zauważyłeś, że nie pamiętasz jakiejś zasady, że coś przegapisz. Analiza ruchów ciała jest trudna. Czasem wymaga zatrzymania się i przemyślenia danego gestu. Nie wyobrażam sobie jednak, że mój rozmówca mówi: „Przepraszam, możesz powtórzyć ten ruch, bo nie wiem, czy dobrze go zrozumiałem” albo nagle wstaje, wychodzi i zamyka się w łazience, żeby w spokoju przekalkulować moją mowę niewerbalną. Nie dajmy się zwariować. Twój rozmówca najbardziej doceni naturalność i szczerość. Potraktuj znajomość zasad body language jako narzędzie, które ma pomóc, a nie przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu. Czerp z tej dziedziny garściami, a jeśli popełnisz błąd – machnij na to ręką.

PRO TIP 

Najlepsze spotkania odbywają się przy jedzeniu. Kiedy ludzie jedzą, siłą rzeczy mniej mówią, a więcej słuchają. Możesz wtedy obrać odpowiednią rolę – przejąć całą scenę albo poświęcić chwilę na milczenie i obserwację gestów partnera rozmowy. Obie rzeczy wypadają wtedy naturalnie. Dodatkowo przy jedzeniu ludzie są szczęśliwsi i więcej wybaczają. Nawet niezbyt umiejętne władanie mową ciała.

_________

1. Mehrabian, Albert; Wiener, Morton (1967). Decoding of Inconsistent Communications”. Journal of Personality and Social Psychology. 6 (1): 109–114.

2. Mehrabian, Albert; Ferris, Susan R. (1967). Inference of Attitudes from Nonverbal Communication in Two Channels”. Journal of Consulting Psychology. 31 (3): 248–252.

 3. Konkluzje, które dr Albert Mehrabian przedstawił na podstawie swoich badań, są podważane w wielu publikacjach. Krytyka bazuje na negowaniu metodologii obranej przez twórcę teorii 7-38-55, opartej na wnioskach wyciąganych z zasady lubię-nie lubię. Przykładowe prace przedstawiające inne wartości statystyczne wpływu mowy ciała na percepcję rozmówcy to The Communication of Inferior and Superior Attitudes by Verbal and Non-verbal Signals” Argyle, Michael; Salter, Veronica; Nicholson, Hilary; Williams, Marylin; Burgess, Philip oraz Assessments of the Emotional States of Others: Conscious Judgments versus Emotional Contagion” Hsee, Christopher K.; Hatfield, Elaine; Chemtob, Claude.

Chcesz być z nami
na bieżąco?
Zapisz się do newslettera