Przy kawie z koleżanką, czyli jak uprościć tekst na blogu prawniczym?

11.12.2018    /    Emilia Kołsut

Jakiś czas temu zastanawialiśmy się wspólnie czy pisanie bloga prawniczego w ogóle ma jeszcze sens i czy nie szkoda na to czasu. Jak to zwykle w marketingowo-prawniczym świecie bywa, odpowiedź brzmi „to zależy”.

Jeśli jednak zdecydowałeś się na prowadzenie bloga prawniczego i dzielenie się z czytelnikami swoją wiedzą, pamiętaj o jednej bardzo ważnej rzeczy – piszesz do ludzi. Różnych. Część z nich będzie bardziej wykształcona, część mniej. Jedni bez problemu wychwycą subtelną różnicę pomiędzy firmą w potocznym rozumieniu, a firmą jako nazwą. Część bez problemu odróżni odszkodowanie od zadośćuczynienia… ale nie wszyscy. Praktyka pokazuje, że to właśnie ta część może być przeważająca.

Co ma kawa do prawa?

Jakiś czas temu, rozpoczynając współpracę z jedną z kancelarii, powiedziałam pewnej pani mecenas, że ma pisać w taki sposób, jakby tłumaczyła coś koleżance, siedząc z nią przy kawie. Początkowo stwierdziła, że to nieprofesjonalne, a prawniczy blog po prostu MUSI być prawniczy. Przerobiłam więc jej tekst na nieco bardziej „ludzki” język i poprosiłam, aby oceniła czy w jej opinii mniej prawniczy wpis na blogu odbiera jej profesjonalizmu. Ze zdziwieniem stwierdziła, że w zasadzie to nawet podoba jej się bardziej, bo jakoś tak „milej i szybciej się czyta”, a równocześnie nadal zawiera masę merytorycznych informacji. Chociaż bloga prowadzi dość nieregularnie, kolejne  wpisy pani mecenas są coraz lepsze. Ostatnio, w rozmowie na zupełnie inny temat, przyznała, że porada związana z „koleżanką przy kawie” – chociaż bezsprzecznie banalna – bardzo jej pomogła.

Osobiście doskonale rozumiem problem prawników z prostym pisaniem. Język prawniczy jest specyficzny sam w sobie, a dodatkowo na studiach non stop tłuką nam do głowy, że „prawnik musi mówić prawniczo”. Sama miałam profesora – świetnego specjalistę od zobowiązań – który za używanie pięknego, prawniczego języka, podwyższał oceny. Na studiach było warto, w Internecie – nie.

Jasnopis – must have prawników-blogerów

Wszystkim blogującym prawnikom, serdecznie polecam narzędzie Jasnopis, stworzone przez specjalistów-językoznawców.  To prosta aplikacja, do której wklejamy nasz tekst, a ona ocenia go w skali 1-7. Najwyższa punktacja -7- oznacza, że tekst jest bardzo trudny. Dodatkowo aplikacja, pokazuje również, które słowa są zbyt skomplikowane i podkreśla za długie zdania. Algorytmy Jasnopisu są bardzo inteligentne, a po sprawdzeniu w nim kilku artykułów, budowanie prostych zdań samo wchodzi w nawyk. Absolutnie niezbędne narzędzie dla wszystkich prawników-blogerów!

Przy okazji – jeśli prowadzisz już jakieś działania marketingowe w swojej kancelarii, upewnij się czy słyszałeś o świetnych, darmowych narzędziach od Google. 

Ucz się na własnych błędach… i pisz!

Pamiętaj, że mówisz do ludzi, którzy najprawdopodobniej googlują swój problem prawny. Weź to pod uwagę już przy tworzeniu tytułu. Jak sądzisz – czy ludzie częściej googlują frazę „jak dokonać rejestracji spółki z o.o.” czy może „jak założyć spółkę z o.o.? Hmm?

Zanim zastanowisz się nad swoim stylem pisania, przeczytaj również koniecznie kilka porad, które ułatwią Ci stworzenie mistrzowskiego artykułu prawniczego. Na pewno pomoże Ci uporządkować informacje. Następnie… pisz i działaj. Powodzenia!

x
Zainteresował
Cię ten artykuł?
Subskrybuj nas

Powiązane artykuły

Brak komentarzy

Bądź pierwsza albo pierwszy, żeby skomentować. Bądź sobą.

Dodaj komentarz

Text formatting is available via select HTML.

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong> 

*