Miesiąc: listopad 2024 | Marketing Prawniczy – portal nowoczesnych prawników i kancelarii

True Stories: Kompromisy, wizja oraz ideałów przypisy

Tworzenie nowej strony internetowej kancelarii – mając na uwadze, że jest to produkt docelowo „profesjonalny” – będzie zawsze procesem dość czasochłonnym. Będzie też wymagał uwagi klienta i chirurgicznej wręcz precyzji.

Grafik musi stworzyć odpowiedni projekt, kierując się wytycznymi co najmniej kilku osób, a programista musi zakodować taki projekt wiernie, responsywnie i optymalnie. W związku z tym – z poziomu kodera – mogę zaproponować trzy kroki, które ostatecznie ułatwią pracę każdej ze stron i umożliwią dojście do celu. Względnie bezboleśnie i bez przyszłych, piętrzących się problemów.

Kompromisy

Zawsze warto „mierzyć wysoko”, aczkolwiek tworząc duże projekty, musimy się zastanowić, na ile dane rozwiązanie faktycznie jest możliwe, czy po prostu – warte zrealizowania.

Na przykład – rozbudowane formularze z całym systemem bookingu brzmią jak wygodne narzędzie zarówno dla potencjalnych klientów, jak i kancelarii. Problem zaczyna się jednak w momencie, kiedy dowiadujemy się, że te systemy ktoś musi obsługiwać. Musimy wyznaczyć kogoś do rozpisania grafiku, a to nierzadko oznacza dodatkowe koszty przy wdrażaniu, ponieważ systemy bookingowe są kosztowne. Czego w takim razie możemy użyć jako zamiennika? Wystarczy prosty formularz kontaktowy – nie raz jedno kliknięcie więcej, czy opcja, której nie widzi klient, oznacza, że możemy go stracić na stałe. Prosty formularz oznacza szybką linię kontaktu, a terminy zawsze możemy ustalić wewnętrznie.

Kolejne często spotykane wyzwanie to długie filmy prezentacyjne – kilku, czy nawet kilkunastominutowe. Będę kompletnie szczery – naprawdę większość osób nie ogląda ich do końca. Tymczasem, za ich sprawą, na witrynie wisi jeden ociężały zasób, który powoduje wolniejsze załadowanie reszty. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do utraty potencjalnego klienta, który, mając słabe łącze, nie doczeka się załadowania najważniejszych informacji kontaktowych. Strony główne i najważniejsze podstrony, tj. kontaktowe i usługowe, twórzmy więc możliwie jak najlżejsze, a do ewentualnych prezentacji dodajmy dedykowane podstrony, jeśli faktycznie nam na nich zależy. 

Skomplikowane animacje, przejścia, mechanizmy i ogromne slajdery z masą treści? To wygląda intrygująco na inspiracjach, czy projektach startujących do konkursów. W praktyce wygląda to tak, że jeśli użytkownik poczuje się „poirytowany” jakąś funkcjonalnością, to po prostu opuści witrynę. Nie mówię też, aby kompletnie rezygnować z takich rozwiązań – ale strona nie powinna na nich bazować. Powinny one być jedynie przyjemnym „dodatkiem”. Należy też pamiętać o tym, że realizacje takich rozwiązań nierzadko podbijają znacząco koszty, ponieważ ich zakodowanie i wdrożenie jest bardzo czasochłonne.

Projekt a produkt końcowy

To akurat bardzo prosta porada – otrzymując projekt do wglądu, załóżmy, że faktycznie docelowo jest to nasza witryna. Nie patrzmy pod kątem ładnie wyglądających zdjęć, czy tekstów-wypełniaczy, które się dobrze układają – zarezerwujmy kilka minut więcej i pomyślmy, czy ma to szanse dobrze wyglądać z naszymi treściami, a także, czy poszczególne elementy odpowiadają naszej „wizji”, jeśli takową mieliśmy.

Poprawki po zakodowaniu i wdrożeniu treści są nieuniknione – to nieodzowna część procesu. Często jednak spotykam się ze zmianami, które mogły być zaznaczone na etapie projektowania. Tymczasem na zaawansowanym stadium przed-publikacyjnym mogą być czasochłonne do wykonania, opóźniając tym samym całość.

Dostępność materiałów

To również względnie prosty krok – na etapie planowania zastanówmy się, ile materiałów faktycznie jesteśmy w stanie dostarczyć od siebie. Przekazując odpowiednie informacje grafikowi czy project managerowi, otrzymamy adekwatny produkt końcowy do tego, co w praktyce ma szanse realizacji.

Pomyślmy, czy faktycznie chcemy tworzyć np. bloga, jeśli jesteśmy w stanie dostarczyć co najwyżej treści na dwa wpisy i nie mamy zielonego pojęcia, czy w następnych latach będziemy mogli dodać cokolwiek więcej. Przedawnione wpisy blogowe prezentują się wyjątkowo słabo nawet na najbardziej okazałych witrynach, a wyszukiwarki taką treść również najczęściej po prostu ignorują. Nie dość więc, że za stronę zawierającą (nieaktualizowanego) bloga musimy zapłacić więcej, to ostatecznie – nie zyskujemy na tym nic.

Prostsze strony, czy „wizytówki” nie są naprawdę niczym złym. Jeśli jednak planujemy większy projekt, upewnijmy się, że będziemy mogli dostarczać odpowiednie treści. 

Nasz „profesjonalizm”

Dla nas, w agencji marketingowo-doradczej TOMCZAK STANISŁAWSKI, profesjonalizm to nie puste słowo, czy określenie, które bardzo ładnie brzmi na banerach reklamowych. Jest to nasza mantra, ciągłe samodoskonalenie, optymalizacja procesu i najważniejsze – przeprowadzenie klienta przez całość tak, żeby czuł, że kapitał i czas włożone w realizacje faktycznie mają sens.

W branży działam już od bardzo dawna, zakodowanych projektów już też nie liczę w dziesiątkach – były to nie tylko malutkie strony-wizytówki, ale też potężne projekty e-commerce, czy migracje bardzo dużych serwisów z setkami treści na nowe platformy Każda z tych rzeczy pozwoliła mi na „oszlifowanie” procesu i utwierdzenia w przekonaniu, że przy realizacji ważna jest współpraca obu stron zlecenia, a nie tylko dostarczenia produktu.

Myślisz o nowej WWW dla Twojej kancelarii? Lepszego momentu nie będzie.
Napisz do mnie i porozmawiajmy o możliwościach współpracy: wg@tomczak-stanislawski.pl

Nie kończ na artykułach – pobierz darmowego ebooka i odkryj całą serię True Stories w jednym miejscu! POBIERAM PORADNIK.

MPP#114 Marka osobista prawnika in-house – Iga Iwulska

Marka osobista prawnika in-house niejedno ma imię. Odbiorcami są ludzie w firmie, partnerzy biznesowi i prawnicy z kancelarii. Każda z tych relacji wymaga innego podejścia.

Moim gościem w 114. odcinku podcastu “Marketing prawniczy w praktyce” jest Iga Iwulska – Dyrektor Działu Prawnego SATOIA S.A. Iga to także jedna z Top 25 Women Lawyers in Business by Forbes Women 2024. Kluczowe doświadczenie zawodowe zdobywała kierując działem prawnym w „Dino Polska” S.A. oraz jako prawnik w Najwyższej Izbie Kontroli.


Rozmawiamy m.in. o:

💡 roli in-house’a w relacji z zespołem firmy – jak budować swoją pozycję i pokazywać, że legal to nie tylko dział kosztów?

💡 roli in-house’a w relacji z partnerami zewnętrznymi – jak rozpoznawalność prawnika wpływa na wizerunek firmy?

💡 rozpoznawalności in-house’a jako elementu ułatwiającego nawiązanie współpracy z kancelariami

Poruszamy też takie tematy jak

  • Budowanie relacji z biznesem i zmiana postrzegania prawnika wewnętrznego jako „hamulcowego” na partnera strategicznego.
  • Zarządzanie działem prawnym – w tym znaczenie autentyczności, relacji i dostępności w relacjach z zespołem i zarządem.

Jeśli interesuje cię ścieżka prawnika, który pracuje w firmie innej niż kancelaria to ta rozmowa jest dla ciebie.

Jeśli zastanawiasz się jak pracować z tymi “po drugiej stronie” to na pewno znajdziesz tu wartościowe wskazówki.

Zapraszam do 🎥 oglądania, 🎧 słuchania, ✒️ komentowania i 🚀 udostępniania.

 

https://youtu.be/jC1rso8p3ag

LINKI

KOMENTARZE I OCENY

Będę bardzo wdzięczny za każdą ocenę i komentarz tutaj albo w mediach społecznościowych. Dzięki temu podcast dociera do kolejnych osób, które tworzą rynek prawniczy w Polsce.

RABATY, ZNIŻKI, KODY 🙂

Przypominam o zniżkach, które przygotowaliśmy dla słuchaczy podcastu.

Kod “podcast” jest uniwersalny i daje 10% zniżki na:

True Stories: Wirtualna bohema, czyli gdzie warto bywać?

Świadomość marki, wizerunek eksperta, rozpoznawalność w branży, możliwość dotarcia do określonej grupy docelowej — social media nie są przejściową modą.

To potężne narzędzie, długotrwale i skutecznie wspierające działania marketingowe niemal każdej firmy. Ich potencjał jest niezmierzony, a dobrze wykorzystany potrafi zapewnić wyniki, których nie osiągniemy przez działania organiczne. 

Sęk w tym, że w mediach społecznościowych trzeba być, a nie bywać. I tu zaczynają się schody. Jako social media managerka w agencji marketingowo-doradczej TOMCZAK STANISŁAWSKI, często spotykam się z pytaniami: 

  • Na którym portalu powinniśmy mieć konto? 
  • Czy musimy działać na każdej dostępnej platformie? 
  • Jak znaleźć czas, by wrzucać te wszystkie materiały? 

Zacznijmy więc od początku. 

Lew salonowy, czyli czy trzeba być wszędzie? 

Wydawać by się mogło, że im nas więcej w mediach społecznościowych, tym lepiej. I to pierwszy z błędów. W przypadku social media „ilość” nie zawsze idzie w parze z „jakość”. 

Kluczowe jest szczegółowe określenie grupy docelowej i miejsca, w którym się ona znajduje. Nie warto bowiem przepalać czasu i pracy na tworzenie treści, które nie dotrą do interesujących nas osób. To jak chodzenie na konwent miłośników kotów z ofertą szkoleń dla psów. Zawsze miło popatrzeć na prężące się mruczki, ale czy przyniesie to efekt biznesowy? Nie do końca. 

Wniosek wydaje się prosty — bądź tam, gdzie są Twoi odbiorcy. Tylko co zrobić, gdy nie wiemy, gdzie przebywają nasi potencjalni klienci? Opcje są dwie. Możemy działać „na czuja” i udostępniać materiały tam, gdzie ZAKŁADAMY, że trafią one do określonych użytkowników, licząc, że przyniesie to założony efekt. Możemy też obrać nieco dłużą, ale skuteczniejszą drogę i testować. Testować platformy, formaty, oprawę graficzną czy formatowanie tekstu. Chociaż druga opcja wydaje się być bardziej praco- i czasochłonna, to dzięki niej będziemy w stanie określić, które z materiałów najlepiej działają na naszą grupę odbiorczą. Błędy, pomyłki i porażki? To naturalny proces nauki, z której możesz wyciągnąć wnioski i w przyszłości działać jeszcze skuteczniej. 

Gwiazda wieczoru, czyli bywaj w kilku miejscach na raz

Wiesz już, że nie warto bywać wszędzie — ale czy oznacza to, że masz pojawiać się tylko w jednym miejscu? Błąd numer dwa. 

Kluczem do efektywnych działań w social mediach jest znalezienie złotego środka, a dokładniej – kilku platform, które najlepiej rezonują z Twoimi odbiorcami. Zanim więc zaczniesz działać, skup się na strategii. 

Zastanów się, jakie treści chcesz udostępniać i co dzięki nim chcesz osiągnąć. Rozpoznawalność? Wizerunek eksperta? Przewagę konkurencyjną dzięki autorskiej ofercie? A może chcesz pokazać ludzką twarz, która wzbudza zaufanie i buduje lojalność? Zacznij od rozpisania planu. Gdy już określisz swój cel, pomyśl o formatach. Szczegółowe i merytoryczne wpisy blogowe, krótkie nagrania, zwięzłe infografiki, a może długie rozmowy z zaproszonymi gośćmi — możliwości jest naprawdę sporo. Tutaj również nie działaj na ślepo. Testuj różne rozwiązania, a znajdziesz te, które najlepiej odpowiadają zarówno Tobie, jak i Twoim odbiorcom. 

Gdy już określisz cel swoich działań oraz formę przekazywania treści — pora przyjrzeć się miejscom, w których możesz dać upust swojej twórczości. 

Impreza tematyczna, czyli gdzie być w zależności od treści? 

FACEBOOK 

Stary, dobry Facebook. Chociaż od lat wisi nad nim widmo odejścia do lamusa, nadal świetnie się trzyma i piastuje jedno z wyższych miejsc w rankingach popularności platform społecznościowych. 

Szacuje się, że w Polsce liczba użytkowników Facebooka wynosi około 25,3 miliona. Wśród nich są Twoi klienci. Platforma jest więc doskonałym sposobem dotarcia do określonej grupy odbiorców, szczególnie za sprawą dobrze skonfigurowanych reklam. A za pomocą działań organicznych? Najlepiej sprawdzą się tu m.in. zajawki wpisów blogowych przekierowujące do strony internetowej, posty z linkami do nagrań na YouTubie, materiały employer brandingowe, oferty pracy, czy treści edukacyjne. 

Niestety, ogromnym minusem Facebooka jest brak algorytmów, które wyświetlałyby nasze wpisy użytkownikom, którzy nie śledzą jeszcze naszych działań. Warto więc uznać, że platforma jest dobrym narzędziem wspierającym działania na innych portalach. 

LINKEDIN 

Nasza wizytówka w wirtualnym świecie biznesu. Miejsce internetowego networkingu i ocean potencjału marketingowego. To tam możemy kreować markę według własnych zasad, a algorytmy pomogą nam dotrzeć do określonej grupy odbiorców. 

Chociaż reklamy na LinkedInie są o wiele droższe niż na Facebooku, nie musimy z nich korzystać. Samo działanie organiczne przyniesie efekty, jeżeli będziemy działać według przemyślanej strategii. W biznesowej przestrzeni platformy sprawdzi się bowiem niemal każdy format, zarówno tekstowy, jak i wideo. Relacje z wydarzeń branżowych, informacje o zdobytych nagrodach, osiągnięcia, sukcesy, wyzwania, case study, opisy oferty, przybliżenie sylwetki pracowników, posty edukacyjne, wystąpienia w mediach zewnętrznych lub przemyślenia dotyczące bieżącej sytuacji na rynku — tu wirtualny papier przyjmie wszystko. Szkopuł w tym, by przetestować, na jakie treści będą reagować Twoi odbiorcy. I najważniejsze — zwracaj uwagę na słowa kluczowe. To po nich algorytm dopasowuje treści do odbiorców. 

Co więcej, działania na koncie firmowym możesz wesprzeć opcją zapraszania osób z prywatnej sieci kontaktów do polubienia profilu marki. Tym samym – Twoje treści dotrą do jeszcze szerszej grupy odbiorców. 

LinkedIn to miejsce, w którym naprawdę warto być, szczególnie jako kancelaria. 

INSTAGRAM 

Karuzela wakacyjnych kadrów, flatlay jedzenia z lokalnej restauracji, nagranie słodkiego hipopotama z Tajlandii, a wśród nich — Twoja marka. Tak, kancelarie również mogą działać w przestrzeni Instagrama. 

Chociaż platforma kojarzy się bardziej z wirtualnymi pamiętnikami, znajdują się tam również treści merytoryczne, edukacyjne i marketingowe. Kluczem do sukcesu jest format. Jeżeli chcesz postawić na wpisy, zadbaj o to, by były krótkie, zwięzłe i opatrzone odpowiednimi hashtagami. W przypadku rolek uważaj na ich czas trwania i estetykę. To również ważny aspekt udostępnianych zdjęć i grafik. Na portalu ważne jest bowiem, by wyróżnić się obrazem. 

Co więc wrzucać na Instagrama? To idealne miejsce zarówno na zdjęcia z integracji, codziennego życia firmy czy wyjazdu na wydarzenia branżowe, ale również merytoryczne infografiki w formie karuzel i edukacyjne rolki. 

TIK TOK 

Enklawa młodzieży czy niewykorzystana w branży przestrzeń kreatywnej wolności? Tik Tok to jedna z najczęściej pobieranych aplikacji na świecie. Przewiduje się, że do 2025 roku liczba użytkowników przekroczy 12 milionów w Polsce. Może właśnie wśród nich znajduje się Twoja grupa odbiorcza? 

Zaletą platformy będzie z pewnością niska konkurencja. Jest ona jednak podyktowana jednym, kluczowym aspektem. Działania na Tik Toku wymagają zaangażowania. Filmy z ręki czy animacje graficzne to formaty, których przygotowanie bywa czaso- i pracochłonne. Jeżeli jednak odnajdziesz się w aplikacjach wspierających tworzenie treści takich jak Canva czy Cap Cut, z pewnością zrozumiesz, jak wielki potencjał kryje się za tą formą komunikacji. 

Jakie treści najlepiej sprawdzą się na Tik Toku? Z pewnością treści edukacyjne oraz komentarze do bieżących spraw. Jeżeli więc jesteś na czasie z wydarzeniami z branży i nie boisz się krótkich występów przed kamerą — warto spróbować swoich sił! 

INNE 

Gdzie jeszcze warto bywać? Jeżeli nie boisz się długich form video i masz coś do powiedzenia — warto pojawić się na YouTubie. Nie lubisz pojawiać się przed kamerą, to może platformy podcastowe? No i blogi. Zarówno firmowe, jak i zewnętrzne. To one pomogą Ci zbudować pozycję eksperta i stworzyć materiał, który będziesz mógł później udostępnić w swoich mediach społecznościowych! 

Potrzebujesz doradztwa w zakresie social mediów? Jesteśmy do dyspozycji.
Napisz do mnie i porozmawiajmy o możliwościach współpracy: bc@tomczak-stanislawski.pl

Nie kończ na artykułach – pobierz darmowego ebooka i odkryj całą serię True Stories w jednym miejscu! POBIERAM PORADNIK.

MPP#113 Życie marketingowego in-house’a – Aleksandra Kaczmarczyk

Moim gościem w 113. odcinku podcastu jest Aleksandra Kaczmarczyk – prawniczka i marketerka, która porzuciła praktykowanie prawa na rzecz marketingu prawniczego. W codziennej pracy w kancelarii Patpol Legal łączy wiedzę o prawie i prawnikach z działaniami marketingowymi i PR-owymi.

Tę rozmowę mogę podsumować tak: marketing w kancelarii wymaga zarówno kreatywności, jak i zrozumienia środowiska prawniczego. Znajdziesz tutaj praktyczne wskazówki dotyczące budowania relacji z zespołem, przełamywania barier w marketingu oraz organizacji działań wewnętrznych. Zapraszam do słuchania!

O czym rozmawiamy?

  • Kariera prawnicza i decyzja o zmianie ścieżki zawodowej. Aleksandra dzieli się historią swoich początków w prawie i przejścia do marketingu prawniczego. Opowiada, dlaczego po studiach prawniczych zdecydowała się na karierę w marketingu i jak wcześniejsze doświadczenia wpłynęły na tę decyzję.
  • Rola marketingowego in-house’a w kancelarii prawnej. Ola wyjaśnia, jakie cechy, umiejętności i mindset są kluczowe w tej roli. Porównuje tę pracę do innych stanowisk w kancelarii i podkreśla znaczenie multitaskingu, komunikacji oraz zrozumienia specyfiki pracy prawników.
  • Jak budować relacje z zespołem i zarządem kancelarii? Praktyczne wskazówki dotyczące budowania zaufania, prezentowania wartości swojej pracy oraz zarządzania oczekiwaniami. Ola opowiada, jak ważne jest dostosowanie działań marketingowych do indywidualnych talentów i preferencji członków zespołu prawniczego.
  • Blokady prawników w działaniach marketingowych. Aleksandra analizuje bariery, takie jak strach przed opinią środowiska czy brak zrozumienia narzędzi marketingowych, oraz podpowiada, jak pomóc zespołowi przełamać te trudności.
  • Podcastowanie jako narzędzie rozwoju osobistego i zawodowego. Ola opowiada o swoich doświadczeniach związanych z prowadzeniem podcastu „Życie poprawie”, w tym o nauce nowych umiejętności, budowaniu relacji i pokonywaniu własnych ograniczeń.

Zapraszam do 🎥 oglądania, 🎧 słuchania, ✒️ komentowania i 🚀 udostępniania.

 

LINKI

KOMENTARZE I OCENY

Będę bardzo wdzięczny za każdą ocenę i komentarz tutaj albo w mediach społecznościowych. Dzięki temu podcast dociera do kolejnych osób, które tworzą rynek prawniczy w Polsce.

RABATY, ZNIŻKI, KODY 🙂

Przypominam o zniżkach, które przygotowaliśmy dla słuchaczy podcastu. Kod “podcast” jest uniwersalny i daje 10% zniżki na:

True Stories: Naming – to o Tobie śpiewali The Beatles

A przynajmniej można byłoby tak powiedzieć, jeśli w Twojej kancelarii zapadłaby decyzja Idziemy w to, zmieniamy naszą nazwę. Wdrożenie działań typu tekst piosenki Revolution może naprawdę zrewolucjonizować myślenie o Twojej marce, jeszcze bardziej ukorzenić ją w branży. W skrócie: czerwone dywany same będą się rozwijać. 

Pamiętam jedną z najciekawszych rozmów z klientem. Do naszej agencji odezwali się partnerzy z kancelarii prawnej, która od lat działała pod nazwą składającą się z ich nazwisk. Klasyczek. Tylko zwróć uwagę na to, że są klasyki i… klasyki. Jest Chevy Impala ‘69 i jest Polonez Caro. Ostatecznie to od Ciebie zależy, czy Twoja kancelaria jest Chevy Impalą, za którą odwracają się głowy i z którą robią sobie zdjęcia, czy Caro, od którego głowy się odwracają, a klisze czekają na lepsze czasy. 

Podaj mi nazwę swojej kancelarii, a powiem Ci, kim jesteś

Wracając. Klient zdobył szacunek w branży i solidne grono klientów. Problem polegał na tym, że ich nazwiska były trudne do zapamiętania, co powodowało komplikacje w komunikacji. Klienci nie tylko mieli problem z wymówieniem pełnej nazwy, ale także często zapominali o niej, co skutkowało mniejszą widocznością na rynku, ale też np. w mediach społecznościowych.  Kiedy jeden z partnerów postanowił opuścić kancelarię, powstało dodatkowe wyzwanie: co zrobić z nazwą, która już teraz była mało skuteczna i przestarzała? Partnerzy czuli opór przed zmianą – w końcu inwestowali lata w budowanie swojej tożsamości pod tym szyldem. Od tego jesteśmy – żeby doradzić, czy rzeczywiście warto postawić na nowy naming i co taka zmiana może przynieść. A uwierz, że nie tylko powiew przyjemnej świeżości.

Naming jest jednym z elementów rebrandingu. Rebranding kancelarii to nie tylko zmiana nazwy czy logo. To gruntowna transformacja, która ma wpływ na postrzeganie firmy przez klientów, partnerów biznesowych i rynek. W przypadku kancelarii prawnych, które często funkcjonują, opierając się na zaufaniu i relacjach, decyzja o zmianie może wydawać się ryzykowna. Jednak w omawianym przypadku nazwa firmy nie spełniała swojej podstawowej funkcji – nie była ani łatwa do zapamiętania, ani nie oddawała specjalizacji kancelarii. Wspólnie z partnerami przemyśleliśmy, jakie wartości i cechy kancelarii chcą komunikować swoim klientom. Chodziło o to, by nowa nazwa nie tylko odzwierciedlała ich profesjonalizm, ale także była oryginalna, catchy, niezależna od personalnych zmian wewnątrz zespołu. 

Po dokładnej analizie zaproponowaliśmy nazwę, która była krótka, znacząca i łatwa do zapamiętania, co ostatecznie spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem. Kilka miesięcy po wdrożeniu namingu firma odnotowała wzrost zainteresowania, a klienci, którzy wcześniej mieli problem z nazwą, zaczęli aktywniej polecać ich usługi.

Pimp my name – postaw na zmiany

Jeśli zastanawiasz się nad zmianą nazwy swojej kancelarii, warto przemyśleć kilka kluczowych aspektów. Po pierwsze, upewnij się, że nowa nazwa oddaje to, kim naprawdę jesteś jako firma. Czy Twój brand mówi o profesjonalizmie, specjalizacji i zaufaniu, jakie budujesz przez lata? Po drugie, postaw na prostotę. Nazwa powinna być łatwa do zapamiętania i wymówienia – nie tylko dla klientów, ale także dla potencjalnych partnerów i mediów. Wreszcie, bądź otwarty na zmiany. W biznesie, a zwłaszcza w branży prawniczej, zmiany personalne są naturalne. Warto zadbać o to, aby Twoja marka była na nie odporna i mogła funkcjonować niezależnie od tego, kto jest aktualnym partnerem. 

Dobry naming to nie tylko kwestia wdzięcznej i dźwięcznej estetyki, ale przede wszystkim skutek równie dobrze przemyślanej strategii, która może znacznie wpłynąć na rozpoznawalność i rozwój Twojej kancelarii. 

Nieśmiało myślisz o nowej nazwie? Lepszego momentu nie będzie.
Napisz do mnie: ps@tomczak-stanislawski.pl

Nie kończ na artykułach – pobierz darmowego ebooka i odkryj całą serię True Stories w jednym miejscu! POBIERAM PORADNIK.

Chcesz być z nami
na bieżąco?
Zapisz się do newslettera